środa, 15 czerwca 2016
niedziela, 12 czerwca 2016
Lizaczki
Dzieci ściskają mnie mocno po powrocie. Lizaczki- dla mnie, dla mnie!- wykrzykuje radośnie. Kilkakrotnie jeszcze Maluch przybiegnie do mojej nogi, przytuli się. Mały streszcza cały pobyt z babcią. Śmiejemy się obydwoje...Jak tam moje robaczki?- pytam Pani Prezes, która przyjechała w odwiedziny z upragnioną koparką dla Malucha. Bardzo dobrze, grzeczne- uspokaja mnie siostra. Mały pomaga babci znaleźć się w Twojej kuchni...Uhmm. Co sobie przywiozłaś z Norwegii? Magnes na lodówkę. D.P. wyciąga mnie ze sklepu, kiedy waham się nad zakupem spodenek dla malucha za 349 koron. Ile to jest? 349 przez dwa...Zdecydowanie dużo za dużo....Ja wiem, że kiedy kobieta ma dzieci, to rozum jej odbiera- burczy mąż. Pomaluję pokój Maluchowi- informuję D.P. Czy ja spokojnie nie mogę zjeść obiadu?!. Dwie godzimy później jestem w pobliskim Leroy-Merlin. Kupuję dziesięciolitrowe wiadro białej farby, folie, pędzel, wałek, taśmę. Mały pomaga mi przesuwać meble. Wynoszę z dziećmi zabawki i książeczki do pokoju Małego, łóżeczko stawiamy w małżeńskiej sypialni. Tylko mi nie chrap!- ostrzegam wieczorem. Mały pomóż mi z listwami. Tata miał to zrobić. Sami zrobimy. Znowu chcesz mu pokazać, że wszystko umiesz...Śmieję się pod nosem z trafnej oceny sytuacji dziecka. Dwa dni machania pędzlem. Boli mnie nadgarstek, na dłoni robią się odciski....Pięknie ci to wyszło, możesz pomalować cały dom....
wtorek, 7 czerwca 2016
niedziela, 5 czerwca 2016
sobota, 4 czerwca 2016
piątek, 3 czerwca 2016
środa, 1 czerwca 2016
Laura
Przeszła burza. Patrzę na rower, który moknie w strugach deszczu. Pewnie szary słonik na pięknym cmentarzu też przemókł. Mały odstawia dziki taniec radości, kiedy wręczam mu klubowy ręcznik. Maluch przekonuje mnie do zakupu nowej zabawki: ja nie chcę rowerka, ja chcę koparkę...Coraz cięższy jesteś, co będzie za rok?! Słuchaj, nie ruszaj się tak w tym foteliku. Maluch wierci się i skacze, z trudem pedałuję pod górkę. Dlaczego? Bo wpadniemy pod samochód. Nie lubię tego odcinka drogi z Halemby na Rybnik. Szybko pedałuję, by znaleźć się na spokojniejszej szosie. Wieczorem proponuję świąteczne menu: do wyboru kaczka lub ryba... Mały wybiera pstrąga, D.P. mirunę, dla mnie i Malucha polędwica z dorsza. Ryby piekę i smażę na patelni grillowej...Pyszne- zachwalają po kolei. W powietrzu czuć zapach czosnku, cytryny i koperku....
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























