sobota, 17 września 2016
piątek, 16 września 2016
Normalnie
W pierwszej klasie liceum chodziłam ubrana w piękną suknię z okresu renesansu i kwestowałam na rzecz Teatru Wyspiańskiego. W naszej kronice zachowało się zdjęcie z tego wydarzenia. Kilka dni wcześniej pierwszy raz zafarbowałam włosy. Hną. Wyszły rude. Wychowawczyni pewnie zobaczywszy moją minę, powiedziała, że bardzo ładnie, pasuje mi ten kolor. Nigdy później nie sięgnęłam po hnę. Zauważam pierwsze oznaki starzenia, w każdym aspekcie mojego ciała. Długo nie używałam kremów do twarzy, bo moja skóra wydawała się za tłusta. Od jakiegoś czasu przypomina cienką materię, którą pokrywam wieczorem lekkim kremem odżywczym z apteki. Z niepokojem patrzę na moje włosy. Dłuższe, a jakby się przerzedziły. Wiesz- mówi Mama Bliźniaków, z moich już dawno zrobiłabym poduszkę. Pani Prezes- następnym razem kupię ci...i wymienia jakiś specyfik. Zrobiłam sobie maseczkę na włosy: z żółtka i łyżki chorwackiego oleju. Włosy stały się bardziej lśniące. Maluch popłakiwał rano. Nie chcę do przedszkola, chcę do domu, do mamy....Nie płacz- pocieszam. Jesteś super chłopak. Mama, przyjdzie po podwieczorku. Niee. Dobrze, zadzwonię do taty. D.P. - nie bekusiaj, mama przyjdzie po ciebie. Opiekunka bierze go na ręce, ten się przytula. Wychodzę spokojna, że będzie dobrze. Mały kolejny raz kręci nosem. Tym razem słyszę, że ryb nie lubi. Czego nie lubisz?!- wściekam się. Pstrąga pieczonego?! Co dzisiaj sobie kupiłeś?! Muller Milch...Dwa dni temu wyrzuciłam dwie bułki z szynką i serem, wczoraj pół bułki z dynią...D.P. woła syna. Zacznij normalnie jeść...
wtorek, 13 września 2016
Róża
Ciocia Róża obchodziła niedawno pięćdziesiątą rocznicę ślubu. Nie wiem jakim cudem wytrzymała z wujkiem tak długo, ale ten męski szowinizm, który drażni mnie u D.P., tam jest widoczny ze zdwojoną siłą. Jednak czego nie można mu odmówić, to poczucie humoru oraz taka zwykła, prosta uczciwość. Czasami wspomina swoją żonę z czasów młodości i wtedy widzę jego ciemne oczy, które zaczynają błyszczeć. Bo ciotka Róża, była piękną kobietą. Filigranowa, ciemne oczy, włosy i śniada cera. Teraz uwędzona dymem papierosowym swego męża, głośno się śmieje z jego żartów i szybko ripostuje jego docinki. Nie wiem, jakim cudem ominęły moją osobę jego nieznośne żarty. Każde spotkanie z nimi kończę tak samo...w wannie pełnej pachnącej wody...
niedziela, 11 września 2016
środa, 7 września 2016
niedziela, 4 września 2016
czwartek, 1 września 2016
1 września
Maluch szybko zakłada swoje nowe kapcie. Grzeczny bądź!- potakuje jasną główką i znika za przeszklonymi drzwiami. Podchodzi do swojej wychowawczyni i wysoko zadziera głowę, mówiąc dzień dobry. Ta uśmiecha się do mojego dziecka. Zadowolony siada obok dzieci bawiących się klockami. Będzie dobrze- cieszę się. Z drugiej sali dobiega płacz i wołanie mama, mama...Jakaś młoda mama wychodzi zapłakana z przedszkola. Pępowina odcięta. Pierwszy dzień Małego wyglądał podobnie jak Malucha. Spokojnie, radośnie bez płaczu i krzyku. W południe przychodzę odebrać Malucha, który siedzi z rączkami na udach swojej wychowawczyni. Ta pokazuje dzieciom bajkę. Jak tam Maluch?- pytam. Urodzony przedszkolak- śmieję się ze znajomą opiekunką. Wiedziałam- cieszę się w duchu. Jedziemy odebrać jajeczka- mogę iść z tobą? Dobrze. Wypytuję go o obiad, kolegów, wychowawczynię....Kiedy wracamy do domu, pyta: jedziemy do przedszkola...Nie, dopiero jutro. Będę mógł tam spać? A chcesz? Tak. Mały wraca dwie godziny później. Zjesz obiad? Nie...Znowu jadłeś kebab? Tak. Mały!! Głodny byłem. To trzeba było jogurt sobie kupić. Jutro sobie kupię- obiecuje. Zagląda do garnków. Pręga wołowa i kasza- kręci nosem....Zjada ogórka kiszonego od teściowej i znika w swoim pokoju. Za chwilę słyszę jak rozmawia z kolegą. Grają i rozmawiają równocześnie. Kupiłam ci okładki na książki i zeszyty. Tu masz nalepki. O fajne! Kocham cię. Nie ciebie, do mamy mówię i śmieje się do kolegi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











