wtorek, 9 czerwca 2015

Jestem

Jestem poszukiwaniem i tęsknotą
czekaniem, niepewnością
mamą, żoną, .......................
jestem wrażliwością i chmurą gradową
gdy nie czekacz, gdy Cię nie ma
bo tam, gdzie jesteś nie ma mnie
Moja rzeczywistość w pionie mnie trzyma
Twoja może i jeszcze mocniej niż ma
tylko dlaczego wciąż wspominam
Ciebie i mnie razem gdzieś tam?
Nie chcę i nie muszę a jednak
wciąż jestem blisko Twych myśli
wzroku i dłoni Twych
Blisko, a jednak daleko i wiem
że i tym razem miniemy jak obcy się.




poniedziałek, 8 czerwca 2015

Lody

Nie czytasz, powiedziałabym, gdybym Cię spotkała. Teraz tylko ćwiczę moją cierpliwość...Chyba zajęłabym pierwsze miejsce w jakiś tam zawodach, jeśli takowe by były. Patrzę przez fioletową nóżkę mojego kieliszka z białym winem. Węgierskim trunkiem. Czy ja jestem chłopcem na posyłki?- pyta. Nie, jesteś posłańcem. Jakaś dodatkowa funkcja?! Powinienem się lepiej czuć....Uśmiecham się....To ja teraz pytam, bo ja bardzo lubię pytać i czasami dziwnie się czuję będąc przepytywaną:))) Od czego to zależy?- pyta Szarooki. Nie wiem. Milczę. Nie potrafię i nie chcę mu odpowiedzieć. Pamiętasz...:) Gdybym odpowiedziała, to te słowa, w których się lubuję i pływam byłyby odzwierciedleniem mej duszy. Kupuję ogórki, rzodkiewki, sałatę od poniedziałku do piątku...Biegam za Maluchem, jeżdżę na rowerze, jadam pyszne lody w otoczeniu sosnowych drzewek....najlepsze podobno w okolicy....I myślę, piszę:)

Stop


niedziela, 7 czerwca 2015

Deficyt

Chłopaki szczęśliwie dotarli? U Ciebie wszystko w porządku?- sms od rodzicielki.  Dotarli u mnie ok. Siedzę sobie na ławeczce z widokiem na jakieś pole, domy w oddali. Chcę!! Moje. Twoje chcenie nie ma tu nic do rzeczy. Musisz sobie wystarczyć. Zawsze... Długie to zawsze. LM, piwo, Cały Świat na wyciągnięcie ręki....Nadmiar 40%, gdzieś na drugim końcu Deficyt wielki.Mój. Złożyłam łóżeczko turystyczne z kuchni. Wczoraj Maluch wpadł do niego i nabił sobie na czole sporego guza, potem jeszcze na plecach...wygląda jak gruszka ulęgałka z plamkami. Mama...krzyczy głośno, domagając się uwagi. Mój Piwnooki...Widzę te oczy i zamieram, co się stanie.To nie jest najważniejsze. Czyżby....

piątek, 5 czerwca 2015

Chemia

1.Basen z Maluchem
2.luksusowe zakupy: tagliatelle paglia a fieno, pomodori al forno e capperi, valio forte classico, jogurt naturalny z mleka owczego- smak cokolwiek dziwny, ale smaczny...8,80 zł!!
3.Fryzjer w towarzystwie pociechy - Fryzjerka:"nie wiedziałam, że myjkę można rozebrać":)))
4. W planie wycieczka rowerowa.....ból barku- pewnie nieprawidłowo spałam, posmarowałam maścią
5. Używki...humor kiepski, więc chemia raczej tu nie pomoże



czwartek, 4 czerwca 2015

Na nie

Ja nie wiem, czy to jest taki dobry pomysł...moja babcia...a Twoja prababcia Kasia mówiła, że dzień jest do kłócenia, a noc do godzenia. Sęk w tym, że my się nie pokłóciliśmy...Jestem zmęczona, chcę odpocząć, najchętniej od wszystkich mężczyzn świata. Zaproś teściową do siebie, zobaczysz będzie jej miło. Rodzicielka rzeczywiście chce uprzykrzyć mi te parę dni wolnego. Nie zgadzam się też na weekend u Mamy Bliźniaków. Nic. Niedźwiedź zamierza pokonać kolejne kilometry na swoim rowerze. Przyłączysz się? Nie. Mam dość męskiego rodu. Zazdroszczę mu porannego wypadu i sama ruszam z Maluchem kwadrans przed ósmą. Musze popracować nad kondycją, zabrać się za ćwiczenia póki je jeszcze pamiętam. Dzień w dzień to samo. Ból samoczynnie ustępuje po godzinie. Potem tylko lekko dźgnie, gdy się schylę nieprawidłowo po Malucha lub zapędzę się w moich drobiazgowych porządkach. D.P. dzwoni...dojechali szczęśliwie. Pogoda o ósmej rano dwadzieścia sześć stopni. Zdążyli zrobić zakupy i czekają przed wejściem na kamping. Obiecałam sobie obiad w restauracji...ale Maluch po naszej porannej eskapadzie był nie do wytrzymania. Nic to. Tagliatelle z oliwą, czosnkiem i parmezanem, to danie wybitne, więc nie będę długo rozpaczała. Latte również mogę przygotować w domowym ekspresie. Sprzedawca sałaty trzeci dzień funduje sobie na obiad kebaba. Co za ironia losu. Siedzi wśród świeżych rzodkiewek, kalarepki, truskawek, a nie znosi zieleniny. W przeciwieństwie do mnie. Mogę obyć się bez mięsa. Na szybach widnieją żółto-białe kielichy, monstrancje, święte obrazki z papieżem, Matką Boską, powiewają flagi...Polska katolicka ustroiła się na procesję Bożego Ciała. Różnokolorowe ptaki szybują nisko nad miotełkami jęczmienia. Idealnie...dźwięczy mi w uszach.

Świąteczny czwartek