wtorek, 15 marca 2016
poniedziałek, 14 marca 2016
niedziela, 13 marca 2016
13
Maluch wstaje krótko przed szóstą. Mam mokrą bluzeczkę- woła. Uhmm- powoli budzę się. Chodź do mnie. Sprawdzam pidżamkę. Idziemy do łazienki przebrać się. Czeka przy kaloryferze, kiedy szukam świeżej bielizny. Wypiłeś za dużo soczku. Przygotowuję mięso i warzywa na rosół. Czekam na pierwszego domownika, który wstanie i zajmie się dzieckiem. Umieram- słyszę pierwsze słowa D.P. Trzeba jeszcze rumu było się napić...- odparowuję. Idę na spacer. Zrób sobie śniadanie. Spotykam pana z pieskiem, którego znam z widzenia. Ulice puste. Wszyscy śpią w niedzielny poranek. Mogłabym codziennie tak spacerować i zupełnie nikogo nie spotkać. Może też wybieram porę dnia, kiedy nikt mnie nie widzi i nie zauważa? Po powrocie zabieram się za rolady. Pani Prezes jeszcze śpi? Budzi ją rodzinny harmider...Ale zimno macie w tym pokoju! Krioterapia za darmo- żartuję. Wybiera się do gabinetu kosmetycznego. Wiesz jak to bolało!- słyszę. Leżę w wannie i odpoczywam, kiedy streszcza przebieg zabiegu. To boli jak poród. Wątpię. W południe zjeżdżają się goście. Obiad jemy na raty, ale wszystko smakuje. I rosół, rolady z kluskami i soczysta surówka. Na deser tarta karmelowa z gorzką czekoladą,orzechami i solą zakupiona przez Panią Prezes. D.P. po cichu uświadamia swoją mamę, że to cukierniczy wyrób. Mały domaga się tiramisu. Ostatnie cztery kawałki trafiają w większości do męskich żołądków. Powoli ogarnia mnie zmęczenie. Kręgosłup boli coraz bardziej. Dwa urodzinowe dni odsypiam w małżeńskiej sypialni. Mały całuje mnie w policzek- kocham cię. Ja ciebie też.
piątek, 11 marca 2016
Rozmowa
Mamo, coś cię boli? Tak dusza- odpowiada cicho. Kobieta leży w łóżku przykryta białą kołdrą. Dziecko bawi się nową układanką. Kładzie się obok matki. Po chwili cały świat wraca do jako takiej równowagi. Zawsze wraca, czasami tylko rozsypuje się tak, że nie widać końca tej rozpaczy. Umyj włosy, ubierz się podpowiada wewnętrzny głos. Wiesz, chyba nie potrafię, odpowiada mu alter ego. Dasz radę, nie myśl! Dobrze. Rozmowa w głowie toczy się dalej. Zjedz coś. Jedzenie to trociny. Nie chcę jeść- odpowiada jej jaźń. Rób więc jak uważasz. Nie mam nad tobą władzy. Nie mogę cię do niczego zmusić. I już chyba nie chcę. Tak bym chciała cie przytulić, ugłaskać. A głaszcz sobie, nie wiem, czy to coś pomoże. Pomoże, zobaczysz. Ciii, a teraz zaśnij. Kobieta zasypia. Jaźń uśmiecha się do siebie, cichutko nuci melodię. Porządkuje troski i smutki kobiety. Odgania te najcięższe i najciemniejsze. Da radę jestem pewna. Wychodzi i zamyka za sobą drzwi. Teraz trzeba wylać gdzieś tę gorycz, by nie zatruła serca i umysłu innemu człowiekowi!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



