poniedziałek, 21 listopada 2016
czwartek, 17 listopada 2016
Pomyślę
Zadałam dzisiaj Małemu dość nietypowe zadanie. Napisz jaka jest twoja rodzina, trzy przymiotniki...ee mama po co ci to? Napisz, proszę...D.P. odzywa się, a Ty wiesz, co to jest przymiotnik...Tak wiem, eh mama, co ty wymyśliłaś. Takie zadanie z psychologii. Po chwili Mały pochyla się nad kartką....Widzę, że pisze. Gotowe- oznajmia. Mama zszyjesz mi dziurę? Wiesz, gdzie są igły i nici...Ale ty umiesz lepiej. Czas się nauczyć! Szuka, wybiera. Po chwili zszywa rozdarte podkolanówki. Nitka została nawleczona, jednak nadal jest częścią szpulki. Urwij nić, zrób supełek. Tam i z powrotem- instruuję....Chwilę rozmawiam z panią od jajek z wolnego wybiegu. Ja już nie mam siły do tego mojego synka. Niech się pani nie martwi- pocieszam. Dwa lata i mu minie.Nie chce pani więcej jajek na święta? Może, pomyślę. Maluch żegna się ze mną w drzwiach sali. Daje soczystego całusa w kolano. Ooo jak was mało- zauważam. Prywatne przedszkole dzisiaj macie- żartuję z opiekunkami. Sześcioro dzieciaczków. Pozostałe pewnie położyła grypa żołądkowa lub inne paskudztwo. Zaglądam w oczy Malucha...bynajmniej nie wygląda na chorego. Wręcz sprawia wrażenie, jakby szykował się do olimpiady z geografii...Siedzimy nad jego książką ze stworzeniami morskimi, potem lekcja czytania. O L A- Ola. J A K-jak, K O L E J- kolej śmieje się. Obiad...Idealny. Dotąd czuję smak prażonej dyni, a Ty?
poniedziałek, 14 listopada 2016
Mnemiopsis
Buuuu nie chcę do przedszkola. Dlaczego?- pytam Malucha, choć z ciężkim sercem rozstawać się z chlipiącym dzieckiem. Wycieram chustką łzy wielkie jak grochy. Nie płacz- pocieszam. Wszyscy na ciebie czekają, zobaczysz jak twoja pani się ucieszy, gdy przyjdziesz. Smaruję małą buzię Niveą. Przyjdziesz po podwieczorku? Oczywiście. Dostanę gumę? Tak, kiedy cię odbiorę. Uspokojony, niepewnym krokiem wchodzi do sali. Maluch? popatrz kto tu na ciebie czekał. Opiekunka pokazuje mu kotka, który przeleżał ponad tydzień w wielkim pudle na Malucha. Wracam do porządkowania kuchni. Segreguję stare rachunki, lekarstwa, przyprawy, wstawiam porcelanę z Ćmielowa do zmywarki, myję 15 kieliszków do szampana w wodzie z cytrynowym Ludwikiem. Na deser zostawiam sobie lodówkę. Góra, dół, na krzesło, na kolana. Po trzech godzinach kuchnia błyszczy, a ja nalewam krupnik na żołądkach, który w między czasie gotował się na kuchence. Dobry- chwalę sobie swoją zupę okraszoną pietruszką z ogródka teściowej. Postawa!- drugie ostrzeżenie. Siadam prosto. Przez chwilę czuję się jak przy stole jej królewskiej mości. Kręgosłup wraca na swoje miejsce. Obiecuję sobie kontynuację porządków, choć i to trzeba dawkować. D.P. rzuca okiem na kuchnię. Co tu się stało? Co tak sterylnie? Sprzątałam....Mały wraca ze szkoły. Widziałaś?- pyta. A jak myślisz? Masz za mało czasu na naukę?! Mama to była odpowiedzialność zbiorowa. Pan z techniki zrobił 1 enter całej klasie za zachowanie. Nie wiesz jak się zachowywać na lekcji?!- wściekam się. Nie martw się, powiedział, że mi tę jedynkę usunie. Ja jestem grzeczny chłopczyk- śmieje się...Rozbraja mnie jak kiedyś jego ojciec. Ja wściekła, nakręcam się, a ten nie martw się, wszystko będzie dobrze....Chodź popytam cię z niemieckiego. Cooo? Nie musisz. Muszę! Siadaj. Czyta, powtarza słówka. Wiesz co, jak babcia by cię słyszała, to padłaby...Maluch wchodzi do pokoju z pudełkiem klocków z literkami. Będę się tu uczył. Potem dobrze?- proszę. Dzień wcześniej na skypie pokazuje bezbłędnie babci: Mnemiopsis, mątwę, raka pustelnika, babki, ukwiały, jeżowca z encyklopedii młodego odkrywcy. Bynajmniej nie jest to książeczka dla trzylatków. Układamy trzy rzędy magnetycznych literek na lodówce. K jak ...kot- dopowiada Maluch. Y jak...Yeti....słyszę G jak...Grażyna...S jak snake, ź jak źrebak...
sobota, 12 listopada 2016
piątek, 11 listopada 2016
środa, 9 listopada 2016
Niespodzianki
Wiesz nic mnie już nie zdziwi- mówię do D.P. Skoro Brytyjczycy zagłosowali za Brexitem, to w USA wygra wybory Trump...Moje rozumowanie na swój sposób wydaje się być logiczne, ale polityka dawno temu przestała mnie bawić. Niechęć narastała powoli, latami, by dać wyraz niezadowolenia w ostatnich wyborach. Najbardziej nieoczekiwane, niespodziewane staje się faktem. Być może amerykańskie społeczeństwo, zwłaszcza zamieszkujące środkowe stany, widzi w tym wyborze szansę dla siebie. Coś się musi zmienić. Mocno ten wybór potrząśnie obywatelami Ameryki, ale i Europy, która w sporej większości popierała kandydaturę Clinton i nie chciała na nowo budować relacji ze starym sojusznikiem. Mleko się rozlało i nie można do końca świata bazować na starych przyzwyczajeniach. Panowie i Panie jestem gotowa na to szaleństwo. Póki co tylko giełda wariuje....
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















