sobota, 14 marca 2015

Kawałki

Pani Prezes skarży się na dolegliwości żołądkowe. Prowadzę swoje małe śledztwo i po chwili mam odpowiedź na swoje pytania.....Blisko, a jednak daleko. Daleko, a jednak blisko. Jak stąd do Kenii.....Podskórnie wyczuwam. Powoli kończy się okres świętowania urodzinowego. Idź już, nie proś! Stoję z plastykowym kubkiem herbaty i widzę plecy. Tylko plecy. Ktoś obok pije piwo, inny sprawdza wiadomości w telefonie. Siedzi. Plecy nawet nie drgną. Taki obraz wystarczy za wszystkie słowa. Nienapisane, niewypowiedziane. Dochodzi do mnie małymi kroczkami, mrozi moje rozedrgane chwile. Bardzo twarde, a jednocześnie kruche, jak porcelana z której pije się herbatę. Jak mocniej uderzysz, rozpadnie się na wiele kawałków. Maluch budzi się przed szóstą. Zalewa się łzami idąc do łazienki. Słuchaj wszyscy śpią. Ciocia śpi, dzieci śpią, tata śpi...Ta argumentacja nie działa. Po chwili sam przestaje, zapomniał. Tylko ja mam dobrą pamięć?!

piątek, 13 marca 2015

Trwanie

Stoję gdzieś na środku chodnika i mijają mnie przypadkowi ludzie. Takie moje trwanie w bezruchu, wpatrywanie, chłonę tę chwilę wszystkimi wyostrzonymi zmysłami. Szaleństwo, autostrada?! I gdzieś w tym wszystkim Ja. Maluch ściąga swoje buty i rzuca nimi śmiejąc się przy tym do rozpuku. Przestałam liczyć, ile razy zajęło nam zakładanie adidasków. Rzucam je w końcu do koszyka, by zrobić zakupy na urodzinową kolację i obiad dla Małego. Pieczone udka  i bitki wołowe, dużo klusek i modrej kapusty. Na deser sernik z brzoskwiniami...Bardzo tradycyjnie, klasycznie....Dzisiaj bez żadnych szaleństw, ekstrawagancji...Do tego potrzeba nastroju, zapachów, smaków, inspiracji! Śnieg z deszczem pada od rana, szaro. Hiacynt stoi na parapecie obok gwiazdy betlejemskiej, która jakby zapomniała, że Boże Narodzenie było prawie trzy miesiące temu i dalej kusi swoją czerwienią. Wiosna zazębia się z zimą.


czwartek, 12 marca 2015

Szukam

Maluch od kilku dni stękał i jęczał, gdy usiłowaliśmy mu włożyć na stopę buciki. D.P. ruszył na strych, by przynieść mocno wysłużone buty po Małym, które pewnie po nim nosił mój chrześniak. Co to jest?! Wiesz te może nosić na dwór, a za miesiąc kupisz mu jakieś adidaski...Cóż miesiąc to szmat czasu, obecne buciki wyglądają na mocno wysłużone, więc postanowiłam załatwić sprawę od ręki. Na szczęście w sklepie, gdzie mają dział dziecięcy jest włączony telewizor, więc Myszka Micky umiliła czas Maluchowi, a ja mogłam zająć się jego stopami. Mój chłopczyk ma wysokie podbicie, więc to nie jest prosta sprawa cokolwiek wcisnąć na zdawałoby się tak maleńką stópkę. W końcu wybrałam, mam nadzieję, że następny taki zakup będzie miał miejsce jesienią...Wieczór może kino, może siłownia- co prawda nie wiem, co mogłabym tam robić, by się nie uszkodzić i nie zaryć nosem podłogi. Dalej szukam...!


środa, 11 marca 2015

Kolejność

Maluch jak zwykle robił furorę w piekarni. Dla mojego dziecka przesuwanie, dotykanie jest niezwykle ciekawym zajęciem i nie potrafi ustać w ogonku przez pięć minut. Jednak ten kołocz jest niesamowity. Jeszcze ciepły, gdy go zawijają w papier i warto chwilę postać w kolejce. Maluch co prawda woli drożdżówki z serem, ale ja czekam na moment degustacji ciasta....Długo delektuję się moim kawałkiem, bo drugi dopiero nazajutrz. Rano wychodzę z naszej sypialni i mówię, że idę zrobić mleko i kawę...Codzienny niezmienny rytuał. Przez ostatnie tygodnie kawa była chłodniejsza....ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Pachnę mieszanką chloru, ziół i perfum. Zanim weszłam do sauny pływałam czterdzieści pięć minut. Pierwszy raz było mi tam zimno....Być może tak moje ciało zareagowało na różnicę temperatur. Zdecydowanie to miejsce ma więcej plusów niż jacuzzi. Kolejny tydzień mija...bliżej do wiosny niż do zimy. W bez-pragnieniu trwam.

poniedziałek, 9 marca 2015

Wiem

Wiem, że myślisz o mnie. Skąd to wiem? Intuicja, szósty zmysł. Często brakuje Twej fizyczności. Zapominam pytania, które chciałam Ci zadać, bo tak wiele ich jest każdego dnia. Wszystko co najważniejsze masz blisko siebie, prawda?! Pytanie retoryczne. Co czujesz, czy czujesz mnie?


Double Birthday

Jak chcesz, to zrobię dla Ciebie urodzinowe danie. Dobrze- zgodził się łaskawie Mały. Tylko tak na bogato...Akurat skończyła się w domu oliwa z oliwek, którą mój kuchcik ostatnio zużył do swoich bruschettek. Zanim więc dotarłam do domu zrobiłam zakupy w Biedronce, w której jak zapewniała Pani Prezes znajdę dorodne krewetki i inne owoce morza. Danie wyszło bardzo smaczne i pewnie wkrótce do niego wrócę. Do południa wybrałam się z Maluchem na spacer. Jest piękna, słoneczna pogoda, ale silny wiatr głośno przypominał, że mamy marzec i nadal ciepło należy się odziać. Maluch jak zwykle usiłował zrzucić swoje buty i głośno protestował, kiedy chciałam go zabrać do domu. Musiałam moją kluseczkę śląską wziąć na ręce i dawaj szybko otwierać drzwi, bo na sto metrów słychać było jego głośny lament. Wieczór...tylko dla siebie. Niektórzy grają w piłkę, inni jeżdżą na rolkach, a ja męczę moją żabkę...



niedziela, 8 marca 2015

Without men

Pani Prezes dzwoni do mnie: No i jak stęsknili się za Tobą? Tak baaaardzo:)- odpowiedziałam. D.P. usłyszał pytanie szwagierki i rzecze: Zwłaszcza Mały, bo pierwsze słowa zadane w kierunku syna brzmiały: czy powtórzył angielski...Maluch ucieszył się z precelka i nie schodził z kolan dopóki nie przeczytaliśmy kilku książeczek. Wieczór, noc....taka jaką pamiętałam jak przez mgłę. Swoisty powrót do przeszłości. Mama Bliźniaków wyglądała zachwycająco w oberżynowej sukience. Czarne skórzane spodnie przylegały jak druga skóra do mojego ciała. Więcej czerwonej szminki- zaordynowała najmłodsza sióstr. Rozepnij ten guzik! A Ty co?! Ja jestem waszym tłem. D.P. zadzwonił tak jak obiecał- wcześnie! Na szczęście telefon był wyciszony. Jednak mnie obudził brak małego ciałka, soczystych pocałunków z rana. Chmurzyca czekała na nas z ciastem czekoladowym i pysznym obiadem....Makaron z krewetkami w winnym sosie...Spacer oczywiście po krakowskim rynku. Postanowiłyśmy, że co roku będziemy w ten sposób spędzały Dzień Kobiet. Bez mężczyzn, którzy o nas nie pamiętają, tak jakbyśmy sobie tego życzyły....