czwartek, 11 lutego 2016
wtorek, 9 lutego 2016
Kto wie
Mam różowe dłonie od buraków. Trę warzywa na tarce na jutrzejszą szubę. Po raz kolejny wysyłam D.P. na zakupy. Dziwi się, że tyle zapłacił i nic nie kupił. Dobrze niech doceni, że danie na stole nie bierze się z powietrza, tylko trzeba zadać sobie trochę trudu i kupić potrzebne składniki. Maluch na klatce schodowej zostawia kolejne arcydzieła. Zabierz mu te kredki. Nic nie będę zabierała- protestuję. Mały wraca ze szkoły sino-blady. Kładzie się bez słowa do łóżka. Co ci jest?- pytam. Źle się czuję. I jego zmogło paskudne przeziębienie. Przeglądam strony, na których widnieją opisy szlaku na Orlą Perć. Wyjazd? Sama? Kto wie. Zmotywowana, zdeterminowana, przeźroczysta...
Sernik na tarcie
Tarta:
1,5 szklanki mąki
pół kostki masła
2 żółtka
szczypta soli
Zagnieść, zostawić w lodówce na godzinę. Wykleić blaszkę do tarty. Zapiec obciążone ciasto np. papierem z fasolą 10 minut, a następnie bez papieru kolejne 3-5 minut.
Sernik:
50 dag twarogu mielonego na sernik
20 g budyniu śmietankowego
1/4 kostki masła
pół szklanki cukru
2 jajka
Żółtka ubić z masłem i cukrem na gładką masę, stopniowo dodać ser, następnie budyń. Delikatnie połączyć z ubitą pianą. Wyłożyć na podpieczony spód tarty. Piec przez kolejne 30-40 minut w temperaturze 180 stopni. Smacznego!
1,5 szklanki mąki
pół kostki masła
2 żółtka
szczypta soli
Zagnieść, zostawić w lodówce na godzinę. Wykleić blaszkę do tarty. Zapiec obciążone ciasto np. papierem z fasolą 10 minut, a następnie bez papieru kolejne 3-5 minut.
Sernik:
50 dag twarogu mielonego na sernik
20 g budyniu śmietankowego
1/4 kostki masła
pół szklanki cukru
2 jajka
Żółtka ubić z masłem i cukrem na gładką masę, stopniowo dodać ser, następnie budyń. Delikatnie połączyć z ubitą pianą. Wyłożyć na podpieczony spód tarty. Piec przez kolejne 30-40 minut w temperaturze 180 stopni. Smacznego!
niedziela, 7 lutego 2016
Wrażliwość
Słucham?- Dziecko to ty?- pyta teściowa. Tak mamo. Wydobywa się ze mnie głos, daleko przypominający brzmienie własnego. W skroniach czuję szybkie pulsowanie. Kilkakrotnie w ciągu dnia zapadam w sen. Zajmij się Maluchem, proszę D.P. Wieczorem zabiera chłopaków do dziadków, przed wyjściem sprawdza dłonią moje czoło. Jak się czujesz? Tak jak wyglądam. Telefon mam przy łóżku. Na przedpokoju pali się słabe światło. Nastała cisza, której tak potrzebowałam. Patrzę na swoje przewiędłe odbicie w lustrze. Choroba szybko odcisnęła się na jasnej twarzy. Marzę o tym, by jutrzejszy dzień był tym, kiedy wreszcie lepiej się poczuję. Spędzić zwyczajnie dzień. Odzyskać siły i chęć do życia. Przychodzi mi do głowy myśl o eutanazji. Chyba nie potrafiłabym spędzić życia w permanentnym bólu. Wieczorem Maluch kładzie się przy moim boku. Ściąga ze mnie kołdrę i zaczyna głaskać moje dłonie szarym kotkiem. Uhmm, takie to przyjemne, myślę...Potrzeba pieszczot tkwi w każdym z nas, tylko czasami potrzebne są właściwe miejsce, czas, temperatura, wrażliwość...
Krokiety z mięsem
Farsz:
3 udka z kurczaka
mostek wołowy
3 marchewki
1 cebula
1 pietruszka
przyprawy: Vegeta, pieprz, sól, 4 ziarenka ziela angielskiego, listek laurowy
jajko
bułka tarta
Mięso gotujemy z warzywami. Zostawiamy do wystudzenia. Obieramy mięso, mielimy i miksujemy z jajkiem i warzywami z zupy. Mięso nakładamy do upieczonych uprzednio naleśników. Ciasto na naleśniki robimy wedle uznania. Moje doprawiłam solą oraz małą łyżeczką cukru. Zwijamy w ruloniki lub trójkąty. Obtaczamy w rozbełtanym jajku, następnie w tartej bułce i pieczemy na rozgrzanej patelni z olejem, tak by krokiet ładnie się zarumienił. Wywar można wykorzystać jako zupę z którą podamy nasze krokiety. Smacznego!
3 udka z kurczaka
mostek wołowy
3 marchewki
1 cebula
1 pietruszka
przyprawy: Vegeta, pieprz, sól, 4 ziarenka ziela angielskiego, listek laurowy
jajko
bułka tarta
Mięso gotujemy z warzywami. Zostawiamy do wystudzenia. Obieramy mięso, mielimy i miksujemy z jajkiem i warzywami z zupy. Mięso nakładamy do upieczonych uprzednio naleśników. Ciasto na naleśniki robimy wedle uznania. Moje doprawiłam solą oraz małą łyżeczką cukru. Zwijamy w ruloniki lub trójkąty. Obtaczamy w rozbełtanym jajku, następnie w tartej bułce i pieczemy na rozgrzanej patelni z olejem, tak by krokiet ładnie się zarumienił. Wywar można wykorzystać jako zupę z którą podamy nasze krokiety. Smacznego!
piątek, 5 lutego 2016
Szczęśliwa
Urodzinowy poranek. Zaspana mijam na schodach Małego, D.P. szykuje mleko dla Malucha, który pół nocy dyszał jak mała lokomotywa. Zapomnieli o moich urodzinach...Po chwili do pokoju wchodzi starszy syn- wszystkiego najlepszego- słyszę i całuje w policzek. W wigilię urodzin przygotowuję tiramisu, którego spory kawałek zjadam na śniadanie. Na mężowskie życzenia przyjdzie mi dłużej czekać. Po godzinie wraca z bukietem róż w moim ulubionym kolorze. Piękny- chwalę. Powiedziałem, żeby żadnej sztucznej szlajfki nie było. Uśmiecham się. Fryzjerka układa moje włosy w lekkie fale. Żartujemy na temat mężczyzn. Jakieś noworoczne postanowienie?- pyta. Chcę być szczęśliwa. Przychodzi mi do głowy pierwsza myśl, a po chwili dodaję. Zdobyć Orlą Perć- wiedziałam, że to będzie jakiś szczyt- mówi dziewczyna. Na siłowni ćwiczę krócej niż zwykle. Jest tak zimno, czy nie zauważyłam tego wcześniej. W domu z godziny na godzinę jest gorzej. Śpię długo. Rodzicielka śpiewa na Skypie Sto lat. Ostatnie życzenia składa mi telefonicznie Mama Bliźniaków. Chora jesteś? Wiesz, chyba Maluch podzielił się ze mną swoimi zarazkami. Czytam życzenia urodzinowe od mężczyzny, który przysłał mi kiedyś pociągiem węgorza. Równie piękne składa kolega z lat dziecięcych. Dwa dni później czuję się na tyle dobrze, by wyjść z domu. Rosół z pęczakiem i gęsim sercem smakuje wyśmienicie. Obiecuję sobie, że w przyszłości ugotuję podobną zupę. Kochana Mama Mądrego po raz kolejny mobilizuje do pisania. Na parapecie w kuchni stoi cudownie biały storczyk...
poniedziałek, 1 lutego 2016
Kredki
Przeziębiony Maluch budzi się kilka razy w nocy. Biorę go do swojego łóżka. Głośno oddycha i sapie ciężko do mojego ucha. Nie potrafię usnąć, uspokajanie myśli nie działa. O 4:40 nastawiam pralkę i zasypiam w chwili, kiedy słyszę trzaśnięcie drzwi. Drzemka nie trwa za długo. W przychodni asystuję młodszemu synkowi, kiedy ten maluje kolorowe zygzaki na białej przestrzeni kartki. Chwila nieuwagi, kiedy pochyla się nad pudełkiem i nadziewa się na ostre kredki. Mały wchodzi sam do gabinetu, a my ruszamy do samochodu. Popłakuje i marudzi. Cierpliwość.Tej starcza mi tylko dla domowników. Czytam fragmenty książki po dwa razy, by mieć pewność, co mogę, a czego unikać. Wieczorem wychodzę na siłownię. Walking, jogging...skoro tyle z życia mi zostało dobre i to! Wiesz, mam tyle zaległego urlopu, zrobię sobie wolne w twoje urodziny. Uhmm przytakuję grzecznie. Poprawiam ćwiczenia z angielskiego Małego. Słuchaj pytanie jest w czasie przeszłym. Jakim cudem odpowiedź jest w teraźniejszym?! Ooo nie zauważyłem. Zjadłeś krokiety w szkole? Tak, poczęstowałem Michała. Uśmiecham się zadowolona. Wieczorem znikają śledziki pod pierzynką. Mały całuje mnie w policzek. Kocham cię- słyszę. Ja ciebie też- odpowiadam. Maluch bawi się moimi włosami, robi koronę z odblaskowej opaski rowerowej. Prześliczna królewna- słyszę nad swoją głową. Śmieję się głośno....
Subskrybuj:
Posty (Atom)



